2014

Małgosia Kauczyńska-Apathy 1936 – 2005

Urodzona we Lwowie, po wojnie zamieszkała w Bytomiu, gdzie jak wielu zaburzan przenieśli się jej rodzice.

Małgosia to osoba, która utwierdziła mnie w robieniu mojej bardzo osobistej fotografii!
Po wielu latach naszej znajomości i wspólnego uprawiania fotografii artystycznej pamiętam właśnie swoją pierwszą poważną dla mnie prezentację „Fotografii Przestrzennej”. A było to w Katowickim Towarzystwie Fotograficznym, do którego wskazał mi drogę Seweryn Błochowicz, którego pozwalam sobie nazwać – Swoim Mistrzem.
W KTF-ie była nasza „ściana płaczu” – na tej ścianie od prawa do lewa zawieszane były nasze zdjęcia z oceną od 1 do 5 oceniane przez zaproszonych członków ZPAF lub starszych Kolegów z Towarzystwa.

Na jednym z takich pierwszych dla mnie pokazów zrobiłem sześcian ze zdjęciem na wszystkich stronach i zawiesiłem go na suficie z prawej strony!
Wtedy oceniał nasze prace Stanisław Ziółkiewicz – ocenił wszystkie fotografie o mojej nic nie mówiąc! Było mi smutno – no, ale cicho siedziałem!( przecież dopiero, co przyszedłem do KTF-u. Wtedy Małgosia widząc moją minę – zapytała się dlaczego Pan Stanisławie nic nie powiedział o tym obracającym się kwadracie!
Pan Stanisław stanął pod tym przestrzennym zdjęciu i nie będąc zachwyconym wypowiedział jednak kilka słów dość miłych dla młodego fotografa! I taki niby nic nie znaczący gest Małgosi jest cechą jej dobrego charakteru!
I chyba od tego momentu zaczęła się nasza Przyjaźń i wspólne uprawianie fotografii – Małgosi Krzysia Henclewskiego i mnie! Przez wiele lat KTF-u i potem w ZPAF stanowiliśmy dość zgraną grupą twórczą! Która nie tylko tworzyła sztukę, ale czynnie uczestniczyła w działaniach organizacyjnych tak Towarzystwa jak i potem naszego Okręgu Śląskiego ZPAF.

Na wielu konkursach fotograficznych krajowych i zagranicznych, otrzymała szereg wyróżnień, medali i nagród.
Małgosia została zauroczona fotografia przez jej starszego brata. Na początku zapaliła się tak jak i on do fotografii reporterskiej, w której się dobrze czuła! To dało jej możliwości współpracy z Sztandarem Młodych – Dziennikiem Zachodnim i powstającą wtedy też TY Katowice.

Jak to kobiety lubiła też zwierzątka dlatego też przez 10 lat pracowała i fotografowała zwierzęta w Wojewódzkim Ogrodzie Zoologicznym w Chorzowie ( i nawet małego lwa miała przez kilka dni w swoim mieszkaniu). Jednak ta fotografia nie była jej najważniejszą fotografią.

Jej skromne mieszkanie stało się też ciekawą „Galerią Fotografii”, którą odwiedził nasz wielki Przyjaciel Fotografii Śląskiej Alfred Ligocki. I tak potem w Albumie „Formy i Ludzie” napisał; Małgorzata Apathy w cyklu „HOMOFORMY” kwestionuje iluzjonizm fotograficznego obrazu i ukazuje możliwości transformowania w fotografii wyglądów naturalnych. I są to bardzo ważne słowa potwierdzające artyzm Małgorzaty Apathy.

Warszawa, luty 2014