2012

Wiesława Stawarz - „POD ŚWIATŁO” Kalendarz 2012

Kalendarze - Kalendarze różnorodne i zawsze ciekawe tak, że trudno jest wymyślić jakiś nowy. Jednak Wiesławie Stawarz udało się znaleźć temat pasujący do kalendarza na ten rok. Trudno się fotografuje pod światło, ale wyniki żmudnej pracy nad ujarzmianiem nadmiaru jasności mogą przynosić ciekawe wyniki. I tak jest w przypadku zdjęć Wiesi. Zdjęcia te nie oddają jednoznacznie światła o danej porze roku. Ale to nie jest rzecz najważniejsza w tej prezentacji. Dla mnie istotą tego pokazu jest możliwość bardzo osobistego znajdowania klimatów każdego z tych zdjęć. Właśnie światło i jego padanie oraz temperatura barwy daje nam różnorodne odczucia i skojarzenia.

Zimne szaro-niebieskie barwy tych dwóch pierwszych zdjęć jednoznacznie wyznaczają nam Styczeń i Luty I to chyba jest to jedyny zestaw tak jednoznacznie odczytywany. W pozostałych fotografiach, które pokazuję nie jest to tak widoczne. Jednak tym samym może być ciekawe. Oglądanie staje rozmową o różnorodności postrzegania tego samego widoku przez różnych odbiorców .


Cztery następne zdjęcia w swoim kolorycie też zimnych niebieści są już uzupełnione różem wschodzącego słońca. Tym samym nawiązują do ludowego powiedzenia – w marcu jak w garcu - takie są moje pierwsze skojarzenia, mogą też być inne gdyby słońce zachodziło – to jego koloryt byłby bardziej ciepły. Ale w tym odczuwaniu światła wschodu od zachodu jestem słabo doświadczony, bo bardziej wolałem fotografować zachody słońca. Aby wstać na prawdziwy wschód słońca byłem zawsze za leniwy. To nie to, co doświadczony pejzażysta Maciej Stobierski, który o każdej porze roku i czasu potrafi się znaleźć tam gdzie jest właściwe światło.


Nie mam też wątpliwości, że cztery kolejne zdjęcia to pora letnia z upałami . Zaczyna się to od kwiatu, który jest czerwony a mnie przypomina kwiat maku. Fotografowany kwiat nie jest makiem, ale kolor jego też jest krwisto czerwony, a upały mogą wysuszyć tak grube gałęzie jak i wszelką trawę po jej przekwitnięciu.


Następne cztery kolejne zdjęcia napawają mnie nostalgią za odchodzącym latem. Jedno z tych zdjęć przypomina mi palmę z ciepłych krajów, choć mimo przekonania, że to kwiat rodem z naszych ziem. Latawce dmuchawce to to, co nam zwiastuje nadchodząca jesień.
A dwa ostatnie zdjęcia nie zbliżają mnie do końca jesieni i zapowiedzi zimy tylko podkreślają smuteczek za odchodzącym latem.

Nie jest to poważna analiza wartości prezentowanych zdjęć, ale bardzo osobista refleksja i snucie swoich skojarzeń. Ale chyba to jest wartością tego zestawu, który dała mi Wiesia tak w formie Kalendarza jak i w formie zdjęć do wyboru.
Warto tu też podkreślić, że perfekcja techniczna wykonania oraz niebanalność tych ujęć daje możliwości bardzo różnorodnego ich interpretowania. Tym samym zaczyna się dialog pomiędzy autorem a odbiorcą jego dzieła. W dobrej fotografii nie chodzi o samą perfekcję. Ważne jest tworzenie niedopowiedzeń tak w kadrowaniu jak i przedstawianiu tego, co się fotografowało. Te niedopowiedzenia to są właśnie te smaczki!
Wiesławie Stawarz to się udało, choć reakcje odbiorców o różnej wrażliwości mogą być bardzo rozbieżne. Jednak taka fotografia staje się fotografia, którą się pamięta.

Warto też oglądnąć;
Wiesia Stawarz - „Kwiaty w kroplach wody”
http://www.koniakowski.pl/2011-31.html
Dowolność interpretacji dają też nam Okna:
Wiesia Stawarz - „Świat w oknie widziany” – kalendarz 2011
http://www.koniakowski.pl/2011-9.html

Warszawa, luty 2012