2012

Veroniq Zafon - „Odsłona 2012” – Ekskluzywny Kalendarz

Kolejna odsłona twórczości Veroniq Zafon nastąpiła początkiem tego roku przez wydanie wspólnie z Firmą OLMET drugiego już ekskluzywnego Kalendarza „Materia nie Złomnie inspirująca”. To skojarzenie czy nazwa nawiązuje do poprzedniego Kalendarza z roku 2011 gdzie motywem przewodnim było „Materia nie ZŁOMNIE piękna”. Warto też pamiętać, że już też wcześniej w prezentacji „Olena i czarny kot” pojawił się skromnie element metalowy.
Był to zwykły stołek metalowy, na którym wyginała się kształtna modelka.

Gdy nastąpiła symbioza z Firmą OLMET elementy metalowe jako spoiwa twórczości Veroniq zagospodarowały się z nią na dobre.

W tym duecie firmy przemysłowej o tak specyficznym profilu – Skup i przeróbka złomu – Gospodarka odpadami – Recykling pojazdów – czy wreszcie Wyburzenia i rozbiórki. pojawienie się artystki ze specjalizacją – Akt kobiecy zaowocowało niekończącą się inspiracją i fascynacją Niezłomnego piękna metalu!

Ponieważ ja sam jestem też ogarnięty tą fascynacją fotografowania metalowych elementów, z których wywodzą się moje „Stalowe pejzaże”, więc tym samym jest nam blisko w przyglądaniu się stalowym, miedzianym i innym metalowym elementom. Owocuje to ich fotografowaniem i tworzeniem własnych wizji

Jednak wracając do działań Veroniq należy szczególnie zwrócić uwagę na konsekwencję w poszukiwaniu i drążeniu istoty spójności pomiędzy tak różnymi elementami jej fotografii jak ciało kobiece i kawałki metalowych odpadów. Trzeba mieć wrażliwość tak na ciało żywe i jego reakcje jak i zrozumienie dla martwego a jednak pięknego kawałka stali. Veroniq Zafon to ma i widzę, z jaką determinacją przez ostatnie lata fotografuje właśnie takie rzeczy.

Czy można coś powiedzieć o każdym z tych ciekawych ujęć – na pewno tak, ale dla mnie ważniejsze jest zauważenie spójności zestawu przedstawianych nam w ostatnim Kalendarzu.
Pomimo kolejnego faktu nie posiadania oryginału tak kalendarza ostatniego jak i poprzedniego to zauważam ten klimat łączący te zdjęcia. Użyłem słowa klimat to wydaje mi się, że właśnie ono oddaje istotę chęci oglądania i pamiętania tych zdjęć.
W przeciwieństwie do wielu podobnych aktów kobiecych jest tu zachowana spokojna linia pokazania pięknego przecież damskiego ciała. Nie ma tu dziwnych wygibasów i epatowania golizną. Ciało jest prawie wtórne a jednak zauważalne i wspiera ono właśnie pojawiające się przeróżne metalowe kształty. Tym samym nie ma dominacji jednej materii nad drugą.
Ta wspólna symbioza tak różnorodnych materii daje nam właśnie ten klimat i łączność poszczególnych ujęć w ich oglądaniu. O takich banalnych i oczywistych prawach jak kompozycja i poszukiwanie ważnych punktów obrazu nie będę nawet wspominał.

W dzisiejszych czasach doskonałych aparatów fotograficznych pojedyncze zdjęcie nie jest wyznacznikiem jakichkolwiek umiejętności – aparat i chwila, w której przyroda pokazała się na firmamencie zlewają się i tworzą bardzo dobre zdjęcie . Jednak stworzenie już zestawu zdjęć uzupełniających i dopełniających się to dopiero staje się istotą dobrej fotografii wynikającej z talentu autora.
Ta uwaga dotyczy tych, którzy patrząc na zestaw Veroniq chcą robić podobne zdjęcia, – czego im życzę z całego serca.

Warszawa, luty 2012