2012

Jacek Lidwin – „Fotografia Performatywnego Teatru”

Na śląska fotografię składa się z wielu interesujących odmian. Mówiąc o tej naszej fotografii przywykliśmy do sztandarowych pejzaży wypełnionych kominami, wieżami wyciągowymi i innymi przemysłowymi halami. Też hałdami, które już znikają!
Śląsk to nie tylko przemysł to też bogate zagłębie kultury. A jednym z ważniejszych i bardzo interesujących jest Międzynarodowy Festiwal Sztuk Performatywnych „A PART” który w roku ubiegłym odbył się już po raz 17-ty.

Festiwal ten stał się pewną cezurą czasową dla Jacka Lidwina. W Klubie „Gramofon” Polskiego Radia w Katowicach zaprezentował nam swoją Wystawę Fotografii właśnie z tego ostatniego Festiwalu. Ponieważ Festiwalowi towarzyszył chyba od zawsze, czyli od roku 1998 do 2011 to zaprezentował nam też swój E- Album, który zawiera zdjęcia z tych lat.
http://www.blurb.com/user/store/jacek65

Tyle wstępu o przyczynie powstawania fotografii, która powinna oddawać to, co jest trudne do pokazania a jednocześnie fascynujące, bo takie właśnie są działania performerów z pod różnych znaków i wyznań.
Patrząc na zdjęcia Jacka Lidwina widzimy jakiś rodzaj syntezy tego, co się dzieje na wielu płaszczyznach. Właśnie technika kolarzu bardzo prostego prawie geometrycznego w połączeniu z kadrami bardzo zwartymi daje nam przekaz o wielu skojarzeniach i możliwościach osobistych interpretacji.

Zbliżenia twarzy oraz ich powtórzenia w bardzo podobnych układach daje nam wzmocnienie tego przekazu jak i samej formy. Odważne cięcia połączone z dobrymi zestawieniami świadczą o znajomości istoty spektaklu oglądanego przez fotografa. Nie jest to chwytanie momentu ekstazy, lecz zastanowienie się nad jej istotą. Tym samym banalne ujęcia grymasów i ruchów nawet nieostrych i zwiewnych daje lekkość samej istoty teatralnego przekazu.

Kolejnym atutem tej prezentacji sztuki ulicy jest skupienie się na samych aktorach z pominięciem wszelkich zbędnych fragmentów otaczających właśnie tych twórców opowieści o różnych istotnych dla naszego człowieczeństwa sprawach.

Nie ma tu nachalności przekazu jest pewna wolność a nawet nonszalancja. Kolor pojawia się bardzo skromnie i jest on prawie ukryty w czerniach otaczających tak scenę ulicy jak i jej uczestników.

Właśnie to nagromadzenie czerni wzmocnione czarnymi prostokątami kolarzu jest istotą spójności i uzupełniania się poszczególnych sekwencji różnych przecież opowieści. Dość swobodne operowanie różnymi płaszczyznami tak bieli jak i czerni wzmacnia wrażenie spójności prezentowanych fotogramów jak i przekazywanej treści czy klimatu.

Pozytywnym akcentem jest też fakt stosowania bardzo prostych ujęć, w których nie ma nawet zalążka udziwnień. Ta prostota rejestracji budzi zaufanie to trafności tak przekazu jak i autorskiej interpretacji Jacka Lidwina.

Opisując zaprezentowane zdjęcia wypada też znaleść ich słabe strony. Na pewno są, ale ja osobiście wolę się cieszyć tymi dobrymi odkryciami tak kompozycji jak i przekazywanej treści. Z jednym zdjęciem nie mogę się całkowicie zgodzić – właśnie to ostatnie zdaj. jest po prostu przegadane i całkiem niedopasowane do tego zestawu. Tak treściowo jak i kompozycyjnie i jest to zgrzyt tak oczywisty pomimo tego, że zdjęcie jest dobre. W tym zestawie nie pasuje – może w innym tak. I tym akcentem pozwolę sobie zakończyć moje dywagacje na temat zdjęć należących, do „Performatywnego teatru”, choć nie bardzo wiem skąd wzięła się ta nazwa i co ona właściwie oznacza?

Warszawa, luty 2012