2012

Artur Jastrzębski - „Struktury czasu”

Otaczająca nas rzeczywistość potrafi nas zadziwiać możliwościami jej interpretacji. Dla ludzi wrażliwych i umiejących dostrzegać te możliwości, to niezgłębione przestrzenie do zastanowienia się tak nad tym, co widzimy jak i nad tym, co czujemy!

Artur Jastrzębski swoimi fotografiami pokazuje nam nie tylko fizyczne przemijanie materialnej rzeczywistości, ale też coś więcej. Nastrój i klimaty tych pozornie nieciekawych widoków wyzwalają - tak w nim jak i w nas - bardzo osobiste skojarzenia. Czas przemijania odkrywa przed nami ciekawe struktury, ale również piękno, które może być zaczynem budzącym naszą wyobraźnię. Ta fotograficzna opowieść to nie tylko rejestracja; to poruszenie naszej osobistej jaźni. Każdy z nas może w nich dostrzec zarówno fotografowaną rzeczywistość jak i swoje skojarzenia. Odchodzące klimaty i ich iluzoryczne piękno.

Rdzawe samoistne zapisy, układające się w przedziwne kształty, to nie tylko linie, plamy czy zadrapania; to też zapis naszych ran czy cierpień. Przecież ta stalowa blacha, rozkładając się, też chyba przeżywa swoje dramaty. Rzeczywistość tego, naszego przecież wyrobu, jest też cząstką naszej osobistej dumy ze zrobienia czegoś, co miało przetrwać, a jednak powoli znika. Tak, jak znikają nasze marzenia, często boleśnie zadrapane.


Kolejna opowieść to opuszczone miejsce. Z miejsc, które stają się nam bliskimi, też często musimy odchodzić. Pozostają ślady i wspomnienia! Właśnie te materialne ślady są często bardzo przejmujące. Wyzwalają nasze ukryte i niespełnione marzenia. Fragment zarysu dziewczyny-kobiety i jej oczy wpatrzone w nas odkrył także Artur Jastrzębski. Pokazując je nam w swoim kolejnym zestawie ze zdjęciem przestrzennej znikającej kwadratowej konstrukcji, pozwala zinterpretować je jako wejście do dalekiej, nieznanej przestrzeni. Przestrzeni dla nas wszystkich bardzo wciągającej. A przecież tak banalnej i prostej geometrycznie do narysowania. Jednak siłą nas wciągającą są obrzeża z rdzą - czyli obrzeża przemijania plus to spojrzenie!


Zimowo-biały cykl ukrytych faktur, przeplatany wychodzącymi pęknięciami, to kolejna metafora ukrywanej rzeczywistości i przyprószonych czasem wspomnień naszych bolesnych ran. Dla muru te pęknięcia są bolesne. Szczególnie dla nas - mieszkańców Śląska, którzy wiemy, co to są szkody górnicze. Ale ta prosta analogia nie wystarcza do opisania wrażliwości, zawartej w tym biało–czerwonawym zapisie. Właśnie te wyłaniające się brązowo–czerwonawe fragmenty uszkodzonych cegieł to krzyk rozpaczy, stłumiony przez białą zasypkę ukojenia. Krzyk o naprawienie!


Skręcone rury i ich cienie owiane szaroburym tłem to kolejne odkrywanie tajemnicy łączenia możliwości technicznych z zawiłościami i zakrętami losów ludzkich. Te przedziwne i zarazem proste figury geometryczne są pełne tajemnic właśnie dzięki sposobowi ich pokazania. W połączeniu ze zbliżonymi fragmentami zaprawy betonowej, pełnej grudek, drobnych rys i pęknięć oraz niedopracowanych zacierów, stanowią strukturę tej przemijającej, a bogatej w szczegóły przestrzeni. Przestrzeni, w której pojawia się Krzyż i Kula. Tak, bo ta mała kulka w takiej oprawie jest Kulą.

Wystawa „Struktury czasu” Artura Jastrzębskiego jest godna zobaczenia i zastanowienia się nad bliskimi nam światami przedmiotów nazywanych martwymi, w konfrontacji z naszymi, pełnymi życia odczuciami!

Warszawa, czerwiec 2012