2012

Edward Hartwig - „Poetycki Buntownik”

Bywając na naszych środowych spotkaniach koleżeństwa związkowego miałem przyjemność poznać Panią Ewę Hartwig-Fijałkowską córkę Edwarda. Pani Ewa będąca też członkiem naszego Związku przyniosła na kolejne spotkanie pięknie wydany Album ze zdjęciami Ojca. Album ten zawierający mało znane zdjęcia Edwarda Hartwiga został wydany w Niemczech opublikowany przez Sebastiana Gaiser, Karoline von Roques MOONBLINX GALERY Gaiser & Cie przy współpracy Fundacji Polsko – Niemieckiej.

Wszyscy z wielkim zainteresowaniem oglądaliśmy zdjęcia, które prawie dla każdego z nas były odkryciami w znanej przecież spuściźnie Edwarda Hartwiga. Ja nie znałem tak dobrze jego fotografii, ale starsi warszawscy koledzy byli pod wrażeniem odkrywania całkiem im nieznanych fotografii znajomego przecież kolegi. Konkluzją naszych dywagacji była smutna refleksja, że naszą ciekawą i wartościowa fotografię odkrywają niemieccy marszandzi doceniając jej nowatorstwo i wartości. Przykre jest to, że nasza twórczość nie znajduje zainteresowania naszych wydawców i wydanie takiego Albumy to droga przez mękę!

Pani Ewa stara się jak może, aby zabezpieczyć i udostępnić spuściznę fotograficzną swojego Ojca. W chwili obecnej pilotuje przygotowania do dużej wystawy, która będzie na pewno znaczącym wydarzeniem roku przyszłego w naszej polskiej fotografii. TVP Warszawa pokazała interesujący dokument „Saga Rodu Hartwigów”. Dzięki uprzejmości Pani Ewy mam niebywałą przyjemność zaprezentowania małego fragmentu tej nieznanej szerzej fotografii naszego Wielkiego Artysty Obiektywu.

Nie czuję się na siłach komentowania fotografii takiego Mistrza, jednak, ponieważ los udostępnił mi taką okazję i to prawie przed moimi urodzinami to przyłączam się do starań Pani Ewy i na swój bardzo skromny sposób pokazując mały wycinek tej ciekawej kolekcji podzielę się swoimi wrażeniami i bardzo osobistymi skojarzeniami.

Już sama nazwa sugeruje nam fakt bardzo osobistego nietypowego poszukiwania formy fotograficznej. Tak bliskie mi grafizacje i kontrastowe sceny pokazują to, co jest istotą danej fotografii z pominięciem wszystkich zbędnych elementów. Tym samym są to czyste w przekazie sceny. Tym samym możemy wnioskować, że Edward Hartwig to poszukiwacz nowych motywów czy środków wyrazu. W tym wszystkim bardzo odważny i konsekwentny.

Techniki fotograficzne się nakładają tworząc ciekawe kolaże ( tak mi bliskie) a jednak całkiem inne. Jako fotograf związany z teatrem doskonale się wczuwał w dwoistość portretów aktorów. Widać to doskonale w łączonych – nakładanych – przenikających się twarzach. Zgodnie z tym, co ma do zaprezentowania właśnie aktor podczas konkretnego spektaklu. Wchodząc w abstrakcję nie unika też dosłowności przekazu – przykładem całkowicie banalne ustawienie .Kantora w jego sztuce z realnymi rekwizytami.

Właśnie zdjęcia z tego Albumu uzmysławiają mi fakt odważnego poszukiwania kolejnych nowych form interpretacji swoich wizji rzeczywistości. Bo wszystkie te artystyczne przetworzenia mają swoje podłoże w realnej rzeczywistości tylko odpowiednio po mistrzowsku zrealizowane z zachowaniem podstawowych reguł kompozycji. Urzekło mnie też dokładne – prawie pełne wypełnienie całej przestrzeni każdego kadru. Tym samym poprawne rzemiosło idzie w parze z wyobraźnią.

Autoportret z własnym cieniem to fotografia prawie przez każdego z nas wykonywana. Rybie oko było też do tego wykorzystywane a jednak jest w tym zdjęciu zawarta prawda, że mistrz nie stroni też od ujęć banalnych i znanych mając tym samym luźny stosunek do własnej fotografii. Taka postawa cieszy i budzi szacunek. A ja jestem dumny, że w moich komentarzach zaistniała fotografia tak wielkiego Artysty!

Warszawa, maj 2012