2011

Marian Miełek - „ Górniczy stan niech żyje nam”

Fotografia Mariana Miełka to właściwie apoteoza górniczego stanu. Widać to wyraźnie było w zestawie Jego prac zaprezentowanych Radzie Artystycznej ZPAF. Przeniesienie własnych doświadczeń z wieloletniej pracy w górnictwie i to na dole różnych kopalń zaowocowało pokazaniem autentycznego oblicza trudu pracy górnika na dole.

Ten zwarty, lecz ograniczony ilościowo zestaw prezentuje górniczy trud i warunki wykonywania tej pracy jak i efekty działalności górniczej na powierzchni! Tym samy jest to refleksja nad dołem kopalni i nad jej powiechnią. Refleksja zawarta w prostych, ale treściwych zdjęciach tak wyrobisk na przodku kopalni jak i skutków tworzących się hałd na powierzchni.

Zdjęcia przodka wydobywczego pokazują nam jak małe to są przestrzenie, jak wypełnione są ciężkimi maszynami – kombajnami – stalowymi transporterami i dużą ilością kabli energetycznych. Strop jest podpierany różnorodną obudową ! W tym wszystkim jest górnik – jednak nie jest to górnik zagubiony, lecz dobrze znający swój fach i swoją rolę przy wydobywaniu węgla. Jest dumny i patrzy spokojnie tak na wyrobisko jak i z tym wyrobiskiem doskonale daje sobie radę!

Hałdy do tej pory były pokazywane jako czarne zwałowiska kamienia i miału wydobytego z wnętrza ziemi. Marian pokazuje nam w barwach te kamienne odpady. Jesteśmy nawet zauroczeni tą kolorową mozaiką różnorodnych kamiennych pierwiastków. Żółć – ciepły brąz i święcące się odblaskiem refleksy.

Pokazują nam prawie bajkowe krajobrazy górzystych pagórków. Ale tak nie jest. Wiemy, że w tych kamieniach kryją się też niebezpieczne dla człowieka i przyrody pierwiastki. Więc przyroda, która wyrasta na tych hałdach jest ułomna i bardzo skromna. W dawniejszych czasach była tylko przydatna do karmienia kóz, bo one mimo wszystko dawały zdrowe mleko. Tu się kłania słynne zdj. Edwarda Poloczka z kozą na tle hałdy (czarnej). http://www.koniakowski.pl/2009-20.html

Jednak czarnych mulistych hałd jest chyba więcej i one też się pojawiły w tej prezentacji. Jednak ich charakter jest już inny. Nie są bajkowe są bardziej dramatyczne i rozlewają się wokół górniczych zakładów. Obłe kształty zainteresowały Mariana i pokazał je jako rodzaj kontrapunktu do tych barwnych. Ale istota obu rodzajów hałd jest taka sama – groźna dla człowieka. Jest jednak urokliwa dla fotografa biegnącego po grzbiecie jednej z nich. Każdy z nas fotografujących śląski krajobraz musiał przejść wiele kilometrów tak po hałdach jak i obok nich. Wszystkich nas fascynowały i wciągały w swoje przestrzenie.

Marian Miełek kończy swój zestaw znamiennym zdjęciem – jest to odcisk górniczego gumiaka właśnie w mazi mułu węglowego.I właśnie ten odcisk jest formą pieczęci człowieka, który w takich gumiakach przemierzył olbrzymią liczbę kilometrów tak pod ziemią jak i na jej powierzchni! Dzisiaj jest święto naszej śląskiej Barbary – jest mi miło pisać ten górniczy komentarz. Mnie, który też jestem górnikiem. Pracowałem w górnictwie 10 lat. Trochę na dole w Przedsiębiorstwie Montażu Urządzeń Eklektycznych PW. Komentarz ukaże on się kilka dni po tym święcie, ale to wcale nie ujmuje mu tak wartości jak i moich przemyśleń dzięki dobrym zdjęciom, jakie zaserwował nam Marian.

Warszawa, grudzień 2011