2011

„Hałdy - Michała”

Dla nas ludzi starszych mieszkających na Śląsku i w Zagłębiu hałdy to otaczająca nas rzeczywistość. Dla młodszego pokolenia nie jest to już tak oczywiste. Hałdy znikają ! Jak kiedyś rosły niczym grzyby po deszczu to teraz powoli zaczynają znikać, bo są rozbierane. Zawarty w nich kamień jak i wszelkiego rodzaju żużle znajdują różne zastosowania przy budowie dróg.

. Nie znikają jednak z naszej świadomości. Stały się wątpliwym symbolem śląska i nadal w nas ten stereotyp czarnej hałdy tkwi. Oglądając hałdy Michała Kusiaka możemy pomyśleć że są to hałdy fotografowane zimową porą.

Ale tak nie jest. To wizja hałdy innej bardziej nam przyjaznej, podobnej do prawdziwej otulonej białą pierzynką śniegu. Sylwetki wnikliwych i poszukujących fotografów mówią nam też coś innego jeden z nich jest w krótkich spodenkach, czyli nie może być zimno!
Tym samym wchodzimy w iluzję rzeczywistości dość realnej.

Fotografia kreacyjna nie tworzy światów fantastycznych z niczego! Wrażliwość artysty na to, co go otacza + wyobraźnia + technika przedtem ciemnia klasyczna a teraz ciemnia wirtualna ze wszystkimi odmianami Photoshopa to podłoże, z którego można czerpać swoje osobiste wizje.
Jednak techniczne pomoce to nie wszystko ważna jest osobista interpretacja tego, co widzimy. A przecież każdy z nas widzi niby to samo a nie to samo.

Michał potrafił wyczarować zamianę nadmorskich wydm (kolejny symbol) w białe wydmy – hałdy. Prostota tego artystycznego pomysłu w połączeniu z techniką dobrze opanowaną przyniosła efekt bardzo ciekawy i budzący zainteresowanie. Właśnie w prostocie tkwi siła oddziaływania fotografii jako sztuki. Fotografia pejzażu tak popularna jest tym poletkiem, na którym ciągle możemy odkrywać kolejne widoki pełne nowych widoków czy naszych osobistych skojarzeń. Przyroda potrafi zaskakiwać swoją różnorodnością. Jednak rolą dobrego fotografa jest odkrycie kolejnej tajemnicy, która nas zaskakuje. Zmienne światło pory i pory roku dają efekty różnorodnych wizji tego samego obiektu. Trzeba tylko umieć to zauważyć i zjawić się tam w odpowiednim czasie i o odpowiedniej godzinie.

To samo ograniczenie się do czarno-białej fotografii stało się interesującym zabiegiem, który w swoim pozornym ograniczeniu zwrócił uwagę na istotę samej formy identycznej tak dla wydmy (powstałej naturalnie) jak i hałdy dzieła rąk ludzkich. Bo wydmy jak i hałdy swoim skromnym wyglądem nie mogą dorównać przepięknym grzbietom skalnym. Jednak w tych skromnych formach można znaleźć ciekawe i godne fotografowania fragmenty, które przy dobrej kompozycji będą dla nas odkryciem. Sam osobiście lubię zbierać takie fragmenty otaczającego nas świata, który odkrywamy znacznie lepiej dopiero w momencie jego uwieczniania. Zostaje tylko problem jak te zbiory poskładać w ciekawe opowieści o pięknie przyrody, nie zanudzając nadmiarem pokazywanych fotogramów.

Zestaw Michała jest krótki, ale treściwy – otwiera go podwójna forma klasycznej hałdy podparta poziomą warstwą, lub może murem zabezpieczającym przed rozmywaniem się kształtu. Zamyka cykl fotografia z widokiem odchodzących fotografów po wykonaniu dobrej roboty i jeszcze jednej postaci, która trzymając dziecko pokazując mu dziwy tego świata, który staje się właśnie jego życiem. Odkrywając go będzie może w przyszłości też go fotografował w sposób, jaki sobie nie możemy wyobrazić, przy użyciu narzędzi, o jakich nam się nie śniło!

A sprawcą tych moich przemyśleń jest Michał Kusiak.

Październik 2011