2011

Halina Morcinek - „Miejsca niczyje”

Każdy z nas fotografów odwiedza miejsca „opuszczone – niczyje”. Mają one swoją magiczną moc przyciągnięcia nas swoją tajemniczością. Nasza wyobraźnia i nasze przypuszczenia kierują nas w poszukiwaniu czegoś, co kołacze się w nas samych i w naszych poszukiwaniach fotograficznych.

Nieraz znajdujemy to coś, co odpowiada naszym przemyśleniom w koncepcji kolejnych zdjęć. Lecz częściej odkrywamy całkiem nowe pejzaże i obiekty. Wtedy pasjonujemy się tą przestrzenią i obrazami przez nas kadrowanymi.

Na naszej fotografii staje się ona już naszą przestrzenią. Ale nie zawsze tak jest. Aby tak się stało trzeba ten zestaw zdjęć dopracować tak technicznie jak i mentalnie. Prezentowany zestaw jest właśnie tak dopracowany. Widzimy i czujemy aurę tego dziwnego miejsca.

Halina Morcinek przekornie nazwała ten cykl „Miejsca niczyje”, ale dla mnie już jest to miejsce bliskie jej sercu. Czyli jest już Jej! A z nami dzieli się tą radością tworzenia.
To wrażliwość kobiety przyjaznej i ciepłej ludziom nadała temu przekazowi charakter intrygującej, lecz przyjaznej krainy!
--- dumnej nie ulęgającej zagładzie a nawet wyniosłej (pierwsze zdjęcie )
--- bezpiecznej, choć pogmatwanej, krzewy i drzewa chronią swoje jestestwo
--- jak zjawy przeszłości wychylają sie stare budowle realne lub wyimaginowane
--- drzewa przybierają przedziwne formy, – trzeba to umieć zauważyć
--- tajemnicze wejście może sugerować wszystko – od tego nasza wyobraźnia
--- a wszystko zamyka tor kolejowy do........

Właśnie w tej wieloznaczności tkwi siła przekazu artystycznego. Halina pokazując nam tą fotografię pokazuje nam też siebie i swoje możliwości prowadzenia dialogu przez to, co jest na pozór banalne zapomniane czy opuszczone.
Właśnie te widoki nie odejdą w niepamięć, bo my je możemy oglądać i tworzyć swoje wyobrażenia o tym jak tam było.

Dzieląc się tymi doznaniami przez internet wystawy i prezentacje nie pozwalamy na zanikanie właśnie takich magicznych, choć nie atrakcyjnych na pozór zakątków.
A jednocześnie zwracamy uwagę innych młodych fotografów na miejsca godne zauważenia i poświęcenia im swojej uwagi. W tym tkwi siła sztuki wykonywanej z pełnym wewnętrznym przekonaniem do tego, co się ma do powiedzenia o sobie i swoim stosunku do rzeczywistości.
W fotografii Haliny Morcinek ta siła przekazu jest znacząca – delikatna sepia i prostota podejścia do przestrzeni na pozór nie ciekawej. Tak mało a tak wiele!
Zastosowanie fotografii klasycznej wielko formatowej dodaje tej wypowiedzi pewną nutkę nostalgii.
Naturalnie nie wszyscy muszą się z tym zgadzać, ale właśnie analogowa fotografia jak i winylowa płyta to wyznaczniki starej nie przemijającej pamięci.

Luty 2011