2010

Marek Locher - „Dobry lot”

Prezentowany zestaw zdjęć Marka Lochera „Dobry lot” to kolejny Jego dobry fotograficzny lot. Tak jak śląskie Gołębie sprawdzają się w lotach tak Marek sprawdza się w konkursach.

Kolejny konkurs i kolejna wygrana – Zwiedzanie Parlamentu a Brukseli. Cieszy mnie ta dobra passa wynikająca z pracowitości i rzetelnej fotografii. Do tego dochodzi fakt, że „Gołąbek” jako taki to przecież mój znak rozpoznawczy- logo od ponad 30-tu lat. Jednak tak dobrego i treściwego ( nie przegadanego) reportażu o gołębich lotach nigdy nie udało mi się zrobić. A jednak można go tak dobrze zinterpretować. Ale uwagi osobiste zostawmy na potem, bo ważniejsza jest notka Marka o tym locie;

DOBRY LOT

Tytułowy „Dobry lot” to pozdrowienie, jakim witają i żegnają się hodowcy gołębi pocztowych, czyli popularnie zwani „Gołymbiorze”. Loty odbywają się zwykle w dwóch ogólnych grupach – „gołąb dorosły” i „gołąb młody” z podziałem na samce i samiczki. Długości poszczególnych tras do przebycia wahają się zwykle od 130 do 800 kilometrów. Przygotowania wytypowanych „zawodników” - to tak zwane sadzenie gołębi – wtedy ptakom nakłada się numerowane kontrolki, wpisuje na listę startową, a następnie umieszcza w klatkach do transportu, w których wyruszą w dalszą podróż do miejsca startu. Start odbywa się zwykle wczesnym rankiem następnego dnia. Pan Marian Zioła jest emerytowanym górnikiem kopalni Mysłowice, hodowlą gołębi zajmuje się od wielu lat, aktualnie posiada ok 80 sztuk gołębi. W lotach jego ptaki dwukrotnie zdobywały wicemistrzostwo Polski.
Cykl zdjęć zrealizowany między wrześniem 2006 a kwietniem 2007 roku.

Marek Locher

W tym zestawie jest wprowadzenie – gołębie na niebie ponad gołębnikiem. Jest przywiązanie i miłość do ptaka, który z całym zaufaniem oddaje się w ręce swojemu hodowcy. Potem jest przygotowanie trochę brutalne (klatki) do tego, co jest ich żywiołem – latania ,jednak delikatność w podawaniu sobie ptaka uspakaja te obawy. Po dalekiej podróży w nieznane jest wylot ! To, co oznacza wolność, ale też powrót i szukanie rodzinnego gniazda i swojego pana i ukochanego opiekuna. Tak gołębie na pewno też kochają tak jak my. A Pan Marian Zioła czeka i wzdycha pełen niepokoju czy dolecą i czy im się coś złego nie przytrafi. A minuty godziny mijają.

Jednak w większości jego gołębie zawsze wracają i namacalnym dowodem jest ta – Galeria Pucharów ora wiara w obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem karmiącym właśnie gołąbki.
Szanujmy nasze śląskie tradycje i gołębie!

październik 2010