2010

Krzysztof Lisiak - „Martynka - wielki świat”

Wszyscy robimy zdjęcia swoim dzieciom. To obowiązek, przyjemność i radość!
Rodzinne albumy z naszymi pociechami bywają przepastne i stanowią po latach wspaniałą skarbnicę wspomnień w rodzinnym gronie. To wszystko jest oczywistością! Jednak warto czasem się zastanowić, pomyśleć i zrobić cykl zdjęć bardziej ambitnych. Ten czas, który poświęcamy dziecku może też stać się kolejnym czasem naszej twórczej radości. Właśnie takim przykładem i to bardzo ciekawym jest ten prezentowany zestaw zdjęć ukochanej Martynki wykonany przez Krzysztofa przed kilku laty, gdy Martynka była jeszcze bardzo mała.

Jest w nim zawarta duża doza symboliki – w pierwszym zdjęciu ten duży świat jest dla Martynki za duży i za obcy. Wraca do Taty z palcem w ustach i lekko przestraszonymi oczkami. Gdy Tata a może Mama uspokoili Ją to patrzy na ten ruchliwy świat i się zastanawia jak tam wejść.

Odważnie wchodzi w ten ruchliwy i migoczący świat (doskonale tutaj Krzysztof zastosował długie czasy naświetlania, które podkreśliły ruchliwość
i migotliwość tego nowego świata Martynki).
Oswojona z tym zamieszaniem i ruchem przechodzi odważnie po torach i dochodzi do aktualnej granicy, czyli do bezpiecznego muru. Tam staje i patrzy oswajają się z tym, co się wokół niej dzieje. Tata jest widoczny, czyli jest bezpiecznie, choć dziwnie i ciekawie.

Dzieci trochę większe i starsze jeżdżą na rowerach, psy biegają i nie gryzą – tutaj Martynka ma doświadczeni, bo już wychowywała się z pieskiem w domu. Czyli jest ciekawie!

Nawet podnosi rączkę może chce pomachać chłopczykowi na rowerze a może Tacie.
Tyle opowieści w tych 7-miu zdjęciach. Czrno-białych i wykonanych w dość dalekich planach. Martynka jest na nich maleńka. Nie są to zdjęcia bardzo wyraziste i dokładne w detalach pokazania nam jak wtedy, przed kilku laty wyglądała Martynka. Ale jest coś więcej w tym zestawie jest opowieść o Martynce wchodzącej w wielki świat !
Album rodzinny Krzysztofa zawiera bardzo wiele doskonałych zdjęć Martynki gdzie ją widzimy ze wszystkimi uśmiechami i grymasami na przestrzeni tych kilku lat życia.
Jednak ja zwróciłem uwagę na ten zestaw i mogłem na jego podstawie aż tyle powiedzieć o Martynce. Czy o innych zdjęciach z dziecięcych albumów zawierających setki doskonałych technicznie i kompozycyjnie zdjęć da się aż tyle opowiedzieć i przeżyć chwilę odkrywania świata?

październik 2010