2010

Katowickie wierzby płaczące!

Okres wakacji to moment wypoczynku i refleksji na łonie przyrody. W ubiegłym roku pozwoliłem sobie pokazać kilka zdjęć ławeczek z mojego ulubionego parku Kościuszki w Katowicach. Teraz też pozwolę sobie na pokaz zwykłych prawie banalnych zdjęć pięknych wierzb płaczących.

Skrawek takiej pięknej zieleni zachował się gdzie? W samym centrum, czyli przy ul. Chorzowskiej po prawej stronie pomiędzy Rondem a Centrum Handlowym Silesia. Tak takie piękne drzewa tam są i oby rosły nadal a nie uległy kolejnemu nowoczesnemu wieżowcowi. Sam jestem zdziwiony, jakie ciekawe klimaty mogą być pomiędzy właśnie tymi nie tak częstymi w naszej okolicy spotykanymi drzewami.

Katowice podobno mają być miastem ogrodów. Oby tak się stało! Ale chyba ja już tego nie doczekam. Jednak pozwolę sobie cieszyć się tym, co jest godne zauważenia i nieraz banalnego z fotografowania. Sztuka – sztuką, ale przecież musi się od czegoś wyróżniać. Ale ciągłe myślenie o niej i jej doganianie może być męczące, więc dlatego róbmy też zdjęcia proste banalne, ale nas cieszące i przypominające fajne momenty. Zmienna pogoda od upałów do ulewnych deszczów prowokuje do poważnego zastanowienia się nad potęgą przyrody i naszą przy niej małością.

Gdy siadłem na ławeczce i wpatrywałem się w gęstwinę małych zwisających liści gdzieś odpłynąłem. Nie słyszałem jadących niedaleko tramwajów i tego całego motoryzacyjnego zgiełku. Ta chwila to impuls do tego, aby przyjść ponownie z aparatem fotograficznym i zrobić zdjęcia dla mnie wtedy istotne. Jednak jak na fotografa dojrzałego przystało trzeba było wybrać dobrą porę i dobre światło. Dla mnie, który bardzo mało robiłem zdjęć wczesnym rankiem było to wyzwanie. Zawsze bardziej lubiłem oświetlenie popołudniowe. Jednak ta ranna pora było to to, co właśnie w całkiem o innej godzinie ponownie mnie oświeciło i zauroczyło. Ta sesję zrobiłem w ubiegłym roku też w sierpniu, teraz to sprawdziłem i sam jestem zdziwiony ż po roku wróciłem do tych zdjęć i w kolejnym sierpniu je opracowałem oraz uznałem, że warto je pokazać i podzielić się moimi dywagacjami na ich temat.

Wniosek z tego taki, że warto robić zdjęcia (jednak przemyślane) do swojego archiwum a w odpowiedniej chwili i nastroju przystąpić do ich obróbki i pokazania. Podobnie jak z dobrym winem, które musi się odleżeć i być wypite w dobrym towarzystwie i we właściwym czasie.

Ps.
Cierpliwych czytelników komentarzy odsyłam do komentarza z sierpnia 2009 „Ławeczka”.

sierpień 2010