2009

„Faktura Aktu” Piotra Olesia

Seria aktów wykonanych przez Piotra Olesia pod tym wymownym tytułem to kolejna odsłona możliwości artystycznego eksploatowania ciała kobiecego. Wszyscy szczególnie my mężczyźni ulegamy chęci pokazania go ciekawie, erotycznie i pięknie. Ta naturalna skłonność wyzwala w nas artystach nieprzebrane pokłady naszych pragnień, wyobraźni i pożądań.

Chcąc ciekawie pokazać kobiece ciało, obiekt naszego pożądania stosujemy różne sposoby i zabiegi tak techniczne jak i formalno-kompozycyjne. Tak, aby osiągnąć efekt uznania naszych fotografii jako nowych i odkrywczych. Różnie się nam to udaje.

Chcąc zrobić naprawdę dobry akt kobiecy musimy się sami odkryć. Musimy pokazać prawdziwe swoje erotyczne oblicze. Tylko wtedy będziemy wiarygodni i trafimy do innych ludzi z naszym artystycznym przekazem.
Banalne zdjęcia nagich kobiet zalewają cały świat. Nie budzą emocji i nie są zapamiętane, a nawet budzą nasze zgorszenie. Jednak nasza miłość do kobiety jest mocniejsza od tych przeciwności. To dobrze, bo dzięki temu ten ciągle eksploatowany temat ponownie nas zaskakuje w tym dobrym słowa znaczeniu. A nasze męskie ego jest ciągle usatysfakcjonowane.

Piotr Oleś w swoim spojrzeniu na kobietę jest sobą. To mężczyzna zdecydowany w swoich poglądach i reakcjach na to, co widzi i to, co lubi. Ten zestaw mówi więcej o nim niż o fotografowanych dziewczynach. Każdy z nas widzów będzie miał swoje bardzo osobiste skojarzenia. Nie do końca zgodne z słownym komentarzem autora. W rozmowie o tych fotografiach autor przekonywał mnie o delikatności kobiecej natury. Jednak sposoby jej pokazania przeczą temu. Ja widzę kobietę mocną, zdecydowaną a nawet groźną.

Czy z taką kobietą chciałbym się sfotografować jak to zrobiłem pod zdjęciami Jowity Mormul? Nie bałbym się!

Kobiety Olesia są groźne, władcze i zaborcze. A gdy jeszcze używają rewolweru to należy im schodzić z drogi. Piotr potrafi sobie z nimi dawać radę. W tym tkwi jego siła. Może potrafi zdjąć z nich ich pancerze i je rozbroić. Ja niestety nie. Kobiety potrafią się maskować, ta różnorodna faktura na ich ciele i na ich wizerunku jest czasem tylko zasłoną, pod którą kryje się delikatna natura.
Ale żeby to odkryć trzeba być maczo. Ja takim nie jestem a czy Oleś nim jest oto jest pytanie?

Kobieta spełniona jest do rany przyłóż. Jednak nie spełniona to…. Wolę nie kończyć.

Czy z taką kobietą chciałbym się sfotografować jak to zrobiłem pod zdjęciami Jowity Mormul ? Nie bałbym się !
Tym samym dochodzimy do istoty i siły tego przekazu. Jest on autentyczny w treści i ciekawy w swojej drapieżnej formie. Wszelkie słowne wyjaśnienia o jego delikatności i romantycznych treściach nie trafiają do mnie i chyba nie trafią do przypadkowych widzów.
Ale taki jest sam autor, przynajmniej na takiego się kreuje. Na pozór groźny, ale gdzieś tam w głębi ludzki i normalny. W innych fotografiach to wychodzi i dlatego został naszym kolegą związkowym.

31.01.2009