2009

Śląskie grafizacje lat 70-tych

Moje graficzne zauroczenie to efekt tego, co działo się w śląskiej fotografii, oraz szeroko rozumianej plastyce. Dla mnie ważne były związki fotografii z poszukiwaniami plastycznymi. Powinniśmy pamiętać o pięknym okresie „Polskiego Plakatu”. Plakatu często bardzo graficznego. Pamiętam tygodnik Kultura, w którym fotografia Aleksandra Jałosińskiego czysto graficzna doskonale się wpasowała w siermiężną technikę wydawanych wtedy gazet. Słabość technik drukarskich staraliśmy się ratować właśnie grafizacją dość szeroko rozumianą.



Seweryn Błochowicz (1912-2006) to nie kwestionowany mistrz w stosowaniu technik tonorozdzielczych. Jego pejzaże w technice izoheli lub solaryzacji łączą w sobie odkrywczość interpretacji z walorami plastycznymi. Był tym, któremu zawdzięczam tak skierowanie mnie na właściwą drogę do fotografii jak i do sztuki. Pamiętam o tym i jestem dłużnikiem Jego pamięci.


Kolejną ważną postacią był Adam Bogusz (1918-2001) który już w tych latach uprawiał tak solaryzację czarno-białą jak i barwną. Jak było to trudne to wiemy tylko my, co pracowaliśmy na chimerycznych wtedy materiałach do fotografii barwnej. Wielka kultura i dystyngowany spokój Adama zachęcał do robienia takiej specyficznej fotografii.

Halina Holas - Idziakowa założycielka w roku 1951 naszego Śląskiego Okręgu ZPAF w tym swoim nie do końca zgrafizowanym zdjęciu pięknie pokazuje to, co było piękne w jej życiu z Leonardem Idziakiem (1913-2001). Kazimierz Najdenow (1914 - ) nie mając komputera potrafił ze zwykłych zdjęć stalowych rur stworzyć taką graficzną kompozycję.

Stefan Konwiński (1913-1990) w swojej izoheli i solaryzacji pokazał istotę stroju ludowego i współczesność betonowej rzeźby. Warto też pamiętać o jego tonowanych na niebiesko (chemicznie) zdjęciach śniegu oddających zimowe klimaty.


Jerzy Lewczyński wielka postać polskiej fotografii miał i nadal ma lekki połączony z dystansem stosunek do swojej fotografii. Potrafi się cieszyć i bawić tym co pokazuje w zdjęciach. Za to go lubimy i jeszcze bardziej szanujemy. Zofia Rydet (1911-1997) niekwestionowana Dama polskiej fotografii w swoich kolażach tworzyła klimaty dramatycznych światów. Tajemnicze i graficzne.

Franciszek Stobik (1917-1975) i Paweł Pierściński w swoich pokazanych w negatywie i przekopiowanych zdjęciach zawarli to ziemię śląską degradowało. Kopalniane drzewne place (składowiska) pełne były wyciętych bali, które pochłaniała w swoich chodnikach i wydobywczych ścianach każda kopalnia. A przeorywana i degradowana ziemia pod kolejne zakłady przemysłowe przypominała księżycowy krajobraz.

Stanisław Sputo aktualnie pokazując piękno śląskiego modernizmu powraca do tej starej techniki stosując już komputerowe opracowania. Podkreślając istotę tego architektonicznego stylu znajduje uznanie w oczach fotografów paryskich.

Jerzy Hlawsa-Hlawski (1924-1986) i Bronisław Stapiński (1913- ) w delikatnej sepii pokazują nam ciężar starości jak i sielskość krajobrazu, który już odszedł.

Kazimierz Seka (1917-2006) dokumentalista całej poprzedniej epoki, pierwszy polski Juror World Press Photo uprawiając klasyczną fotografię reportażową potrafił w tej swojej skrótowej, grafizacji pokazać siłę i wielkość górniczego stanu. Bolesław Stachow opracowując istotę języka fotografii i jego wizualizację w tym graficznym przekopiowaniu zawarł istotę jego pogmatwania.

Ludwik Jura (1910-1997) w swoich graficznych spadochroniarzach i czerni wokół nich zawarł chyba to, co w przestworzach jest najważniejsze, czyli bezmiar i strach przed lotem w dół. A Krzysztof Henclewski odciskiem swojej dłoni powiększonym i odbitym na ścianie jego katowickiego mieszkania przypieczętował siłę graficznego przekazu!

październik 2009 r