2009

Sławomir Jodłowski - „CYBERFOTO”

Sławka Jodłowskiego znam od zawsze. Jego sztandarową wystawę CYBERFOTO też. Jednak miałem do niej dość letni stosunek. Konsekwentne propagowanie od 12 lat najpierw Ogólnopolskiego Konkursu Fotografii Komputerowej (Cyfrowej) i wreszcie Międzynarodowego Konkursu musi budzić uznanie i szacunek. W Polsce przy naszym słomianym zapale i braku wytrwałości to zjawisko unikatowe.

Dopiero jednak bardzo szczera i długa rozmowa o istocie fotografii, jaką przeprowadziliśmy podczas kręcenia naszego odcinka Leksykonu Fotografii Śląskiej uzmysłowiła mi jak bardzo nie doceniłem, bo nie zauważyłem istoty przemyśleń i podejścia Sławka do swojej własnej fotografii. W Jego fotografii tkwi istota tego, co propaguje tak konsekwentnie. Jak wielu z nas uprawiając tradycyjną fotografię zafascynował się jej możliwościami manipulowania obrazem. Lecz ja podchodziłem do tego ostrożnie i z umiarem a Sławek poszedł na całość. Z przetworzeń i opracowań pod powiększalnikiem skorzystał teraz z możliwości w tym zakresie, jakie daje komputer.

W tym moim skromnym opisaniu Jego twórczości pragnę pokazać właśnie Jego starsze prace, bo one są tym zaczynem, od którego powstało CYBERFOTO. W nich tkwi chęć pokazania zacierania się granic między światem realnym a wirtualnym .W twórczej działalności jest chęć pokazania tego, co nam wszystkim się marzy. Bez względu na to, jaki rodzaj sztuki uprawiamy. Tym samym Sławomir Jodłowski przekonał mnie do tego, co robi swoim przekonaniem i autentycznością swoich poszukiwań.

Jednak wirtualna rzeczywistość nie zdominowała Jego fotografii. Zainteresowanie pejzażem tak najbliższym jak i egzotycznym uwidoczniło się w Jurajskim Salonie Fotografii i działaniach Jurajskiego Oddziału Fotoklubu Rzeczypospolitej Polskiej. Egzotyczne plenery zaowocowały tak warsztatami jak i wystawami z Krymu, Sycylii, Korsyki czy Chorwacji.

Ta skromna i nie doceniana przez artystów działalność to ważny przyczynek do propagowania dobrej fotografii wakacyjnej. Fotografii, która nas zalewa po wszystkich zagranicznych wojażach rodaków.

Te dwa ostatnie zdjęcia starych drzew doskonale ilustrują moją tezę, że fotografia Sławomira Jodłowskiego ma dobre korzenie i będzie nadal rosła i rozwijała się tak pięknie jak te drzewa.
Tego mu z całego serca życzę!

Katowice, lipiec 2009