2009

Maria Śliwa „Mapa ciała”

Do serii moich komentarzy o Aktach należy też dodać komentarz o „Mapie Ciała” Marii Śliwa. Wystawa ta powstała nie tak dawno i jest znana w Polsce. Jej kolejne pokazanie i omówienie jest ze wszech miar wskazane, bo mówi o różnorodność fotografii uprawianej w naszym Śląskim Okręgu ZPAF.

Czym dla mnie jest „Mapa Ciała”? Jest opowieścią o tajemnicy i meandrach ciała kobiecego. Jest wyzwaniem do kolejnego odkrywania ciała kobiety, ale chyba nie tylko. Tajemnica intymności naszych zbliżeń to odkrywanie tak pożądania jak i miłości. Tym samym zbliżamy się do tego, co nas łączy i jest istotą przetrwania gatunku ludzkiego. Tym samym Maria Śliwa w sposób niezwykle delikatny uzmysławia nam wartość tych najważniejszych doznań tak erotycznych jak i ludzkich.

Patrząc na te doskonale wykonane fotografie wyobrażamy sobie to, co w nas drzemie i jest naszą siłą przetrwania. Właśnie w tym tkwi siła i artyzm tej fotografii. Została ona wykonana z kobiecą delikatnością pomimo zastosowania ostrych zbliżeń i bardzo ciemnych kolorów. Ta czarno biała fotografia jest dla mnie barwna przez swój klimat. Nie jest jednoznaczna i tym samym w każdym z nas uruchamia kolejne bardzo osobiste refleksje i doświadczenia. Tym samym zmusza nas do delikatności i czułości w obcowaniu z pięknym ciałem kobiety. To ważne przesłanie nie tylko dla mężczyzn, ale też dla kobiet. Maria Śliwa jest artystką i humanistką dającą nam tak piękną jak i potrzebną wskazówkę do fotografowania tematu, który w sztuce jest stale obecny.

Naturalnie są to moje bardzo osobiste refleksje, ale z wielką przyjemnością z nimi się dzielę. Już dawno nie widziałem tak ciekawej i ważnej dla fotografii śląskiej wystawy.

W całym cyklu dokonań artystycznych Marii Śliwy to kolejny krok do wskazania na różnorodność i dojrzałość nie tylko artystki, ale naszego śląskiego środowiska fotograficznego. Nie obracamy się tylko w naszym specyficznym pejzażu, lecz penetrujemy inne ważne dla nas wszystkich tematy. Tym samym moje komentarze zostały ubogacone o kolejną odsłonę dobrej i wrażliwej fotografii. W czasach spłaszczania i efekciarstwa fotografii goniącej za sensacją tak tematyczną jak i formalną takie rzetelne podejście do sztuki jest warte zauważenia i uznania. Tym samym dumny jestem, że mam taką Koleżankę!

Katowice, czerwiec 2009