2009

„Specyfika śląskiego pejzażu” – odsłona 2

O specyfice śląskiego pejzażu dyskutowaliśmy na I Fotograficznej Konferencji Naukowej w Galerii KATOWICE już w roku 2005. W następnym zorganizowaliśmy Wystawę Specyfika Pejzażu Śląskiego też w naszej Galerii.
Po kilku latach komentowania autorskich prezentacji nastał czas na zaprezentowanie tego ważnego tematu i podjęcia trudu uzupełnienia go o aktualne propozycje młodego pokolenia fotografów do czego gorąco zachęcam. Śląskiemu pejzażowi to się należy!

Specyfika Śląskiego Pejzażu to skromna próba odpowiedzenia sobie na pytanie, jaki był i jest nasz śląski przemysłowy pejzaż. Jaka jest jego inność a zarazem istota w stosunku do klasycznego polskiego pejzażu.
Próbując odpowiedzieć na tak postawione pytanie mam niebywałą przyjemność oprzeć się na konkretnych fotografiach członków Okręgu Śląskiego ZPAF tworzonych w ostatnich 50 – ciu latach i zachowanych w naszym archiwum. To wielkie przeżycie móc obcować z tak ciekawą fotografią tworzoną przez ludzi utalentowanych i wrażliwych na czasy, w których przyszło im żyć. Jednocześnie znających aktualne tendencje panujące w sztuce światowej i polskiej i umiejących zastosować to w swoich artystycznych poczynaniach. Ten wycinkowy przegląd śląskiego pejzażu staje się tym samym w miarę prawdziwym przekazem o estetyce fotografii w minionej epoce. Jak jest teraz to pytanie, na które odpowiedzą swoimi kolejnymi swoimi prezentacjami nasi młodzi fotograficy?

Romantyzm lat 50-tych panujący w fotografii – post bułhakowskiej był też wiarą w możliwość przyjaznej koegzystencji przyrody i nowo odbudowywanego przemysłu.
Stanisław Krakowiak (1903-1962) prezentuje nam romantyczną wizję możliwości rozwoju przyrody w tle z przemysłem. Bardzo podobne spojrzenie widzimy w pracach Aleksandra Balickiego (1909-2006), Leonarda Idziaka (1913-2001), Kazimierza Najdenowa (1914 - czy wreszcie Edwarda Poloczka (1922-1997).

Z wszystkich tych fotografii przebija wiara w możliwości koegzystencji przemysłu i przyrody. Ale nastąpiła już tu zmiana akcentu, na przemysł. Przyroda i ludzie współżyją, co prawda przyroda ulega powolnej destrukcji, pola uprawne przypominają regiony rolnicze pomimo tego, że w tle jest wielka huta.

Lecz żarłoczny przemysł się rozrasta – rozrasta się infrastruktura mieszkaniowa – wszystko stłoczone. Kwintesencją tego widoku są doskonałe panoramy Wałbrzycha autorstwa Kazimierza Najdenowa i Michała Cały wykonane w rożnych okresach czasu a jednak bardzo podobne. Żarłoczność przemysłu i jego dominacje w pejzażu doskonale oddają prace Ewarda Poloczka szczególnie te wykonane nocną porą, gdzie ziemia dymiąc oddaje swoją energię. Jedną z cech śląskiego pejzażu jest właśnie pokazywanie "ziemi" jako przewodniego motywu.

Degradacja ziemi - jej przeorywanie i rozrywanie to kolejny ważny temat twórczości śląskich fotografików. Ślady zniszczenia – zima i śnieg tylko potęgują a nie kryją tą dewastację a wieczorne mgły i opary wypuszczanej pary tylko potęgują grozę tej scenerii. W tle wyrasta przemysł a wszystkie drogi i szyny prowadzą do niego. Przyrody już nie ma ! Ziemia jest rozrywana – pętana – zaśmiecana śladami ludzkiej i górniczo hutniczo działalności. Wielka rura i małe kable wchodzą w ziemie. Nawet teren nowobudowanych dzielnic Tychów został doszczętnie ogołocony z zieleni a na szczerym polu leży betonowy i stalowy złom, który na pewno został zakopany w tej ziemi. W tle widok na nowo budowane osiedle. Te widoki swojej okolicy pokazał Michał Cała przed 25– laty.

Kobiece spojrzenie na ten przemysłowy teren, to próba poszukiwania ludzkiego pierwiastka jako dominanty. Anna Chojnicka (1914-2008) na hałdzie kładzie swoją nagą modelkę z bukietem zasuszonych kwiatów. A w innym zdjęciu też nagą modelkę stawia obok kwitnącego kwiatu, który naprawdę wyrasta na wysuszonym zamułkowym kopalnianym wylewisku. A sama autorka znajduje na hałdzie jeden jedyny kwitnący kwiatek i się nad nim pochyla z aparatem fotograficznym. Akt dorodnej dziewczyny jako symbol matki ziemi – mały kwiatek jako symbol nowego życia. Halina Idziakowa na hałdę z widokiem na hutę przyprowadza dzieci i pokazuje im ogrom zniszczenia tej naszej ziemi. Obie nasze Koleżanki przedstawiają tez na tych po przemysłowych plenerach śląskich plastyków i ich sztalugi.

Rezygnacja z planów szerokich na rzecz zbliżeń – detali jako symboli przestrzeni. Budowla przemysłowa wypełnia prawie cały kadr zdjęcia – przyroda maleńkim fragmentem – właśnie te resztki przyrody - ziemi - pozwalają nazwać ta fotografię pejzażową.
I to jest chyba jeden z ważnych przyczynków do ustalenia śląskiej specyfiki pejzażu.

Fascynacja zauroczenie
Stefana Konwińskiego (1913-1990), który potrafił zauroczyć się wielką plątaniną rur i przewodów technicznych. Seweryn Błochowicz (1912-2006) zwielokrotniając fragmenty wielkiego pieca tworzy surrealistyczny pejzaż zawieszony w przestrzeni powietrza. Wielkie rury wież chłodniczych sfotografowanych przez Kazimierza Najdenowa z fragmentem drogi i latarń dają początek wspaniałej wizji prawie abstrakcyjnej. Bardzo podobny widok też tych wież, ale z maleńkim domkiem u podnóża dzięki drobnemu zabiegowi rozjaśnienia okien, które uczynił Michał Cała czyni z tego pejzażu coś niezwykłego. Totalne nawarstwienie i zagęszczenie elementów rozdzielni elektrycznej czy konstrukcji stalowych sfotografowane przez Jerzego Lewczyńskiego i Annę Chojnicką to kolejne elementy naszego śląskiego pejzażu. Zabudowanego bardzo szczelnie przemysłową infrastrukturą.
Fragmenty zanikającego pejzażu – chłodnie kominowe jako pionowe walce Seria konstruktywistycznych kompozycji - skróty perspektywiczne to czysta foto – grafika.

Do tego dochodzą zabiegi solaryzacji i reliefu stosowane perfekcyjnie przez Adama Bogusza (1918-2001) dla zbudowania dramatycznych przestrzeni przemysłowych. Sięga do nich też często Franciszek Stobik (1917-1975) fotografując okolice kopalń. Te przekopiowywane wizje śląska stają się inspiracją dla kolejnego pokolenia fotografów wchodzących do śląskiego środowiska artystów fotografików, miedzy innymi dla mnie niżej podpisanego Andrzeja Koniakowskiego.

Przekopiowany i częściowo solaryzowany negatyw posłużył do zbudowania zestawu "Protest Song". A trzeba powiedzieć, że były to początki ruchów ekologicznych Polsce . Udramatyzowanie naszej fotografii właśnie temu celowi służyło i było zabiegiem całkowicie celowo użytym. Dlatego ten nasz śląski pejzaż nie był pejzażem optymistycznym w odbiorze. Na tym tle ciekawie rysują się miejsca wyjątkowe, dla nas magiczne, do których docierały kolejne pokolenia fotografów. Jak np. hałdy w okolicach Rybnika, Kolega Edward Poloczek fotografował 2 hałdy i drzewko. W jednym z ujęć zamiast drzewa była koza. Po kilku latach ja pojechałem w tamte okolice i wykonałem całkiem podobne ujęcie tych samych hałd i drzewka. Naturalnie nie znałem zdjęć Kolegi Poloczka. Dopiero dyskusja o tych i innych śląskich miejscach uzmysłowiła nam obecność takich miejsc i konieczności ich ciągłego fotografowania. Pomimo tego, że nie są zaznaczone na żadnych śląskich przewodnikach.

Zauroczenie śląskim pejzażem to też zauważenie miejskiego – robotniczego pejzażu. Doskonale to sfotografował Stanisław Michalski. W Jego fotografiach przenikają się ulice, domy i huty. Tak żyło i nadal żyje większość z nas.

Zagłada – Restrukturyzacja Lata 90-te to lata intensywnej restrukturyzacji przemysłu ciężkiego na Śląsku. Znikają obiekty przemysłowe, ulega degradacji teren, który zajmowały. Tą pustkę widzi Krzysztof Niesporek. Jego pejzaże pokazują ziemię, z której odszedł przemysł a nic nowego jeszcze nie zostało wybudowane. Jednak ten nowy przemysł nadchodzi. Ale do tego nowego nie mamy jeszcze dystansu. Jeszcze nie potrafimy go zauważyć i dobrze sfotografować. Marek Locher to pasjonat, który fotografując burzony przemysł ma jednocześnie olbrzymią wiedzę o historii tych odchodzących industrialnych obiektów. Ta wiedza i pasja pozwala mu pokazać całe piękno tych ruin, przypominających piękne tonące okręty.



Arkadiusz Gola fotografując współcześnie nasz śląski krajobraz z odlatującym łabędziem widzi skromną wizję odrodzenia się tej naszej śląskiej ziemi. Z takim samym optymizmem widzieli swoją przyszłość młodzi chłopcy z Jastrzębia już w latach 8-tych, gdy grali w piłkę obok wykopów przypominających hałdy w tle nowych bloków a potrafił to zauważyć i sfotografować Stanisław Sputo.
Nasza Śląska Ziemia wielu z nas zauroczyła i nadal jest natchnieniem dla kolejnych pokoleń młodszych fotografów.

Katowice, maj 2009