2008

Nikisz Krzysztofa Niesporka

Nikiszowiec ma sto lat ! Tylko i dopiero sto lat !
Jednak dla naszej śląsko-zagłębiowskiej krainy dużo. To epoka powstania i odchodzenia przemysłu tak górniczego jak i hutniczego. Przemysłu, dla którego wybudowano między innymi Giszowiec i Nikiszowic.
Prawdziwie i pięknie opisała te dzieje Małgorzata Szejnert w „Czarnym Ogrodzie”. Po raz pierwszy tak po prostu i ludzku śledzimy powiązania losów ludzkich rodów z powstającym i rozwijającym się przemysłem.
Dwaj nasi Koledzy Krzysztof Niesporek i Marek Locher właśnie z takich ważnych nikiszowieckich rodów się wywodzą. Fotografują ten nasz industrialny krajobraz każdy na swój sposób.

Jednak Krzysztof Niesporek w swoim bardzo odważnym i ciekawym cyklu fotografii „Nikiszowiec” sięgnął do korzeni zaistnienia i trwania tej górniczej osady. Te fotografie to Jego bardzo osobista synteza tego, co składało się na jego artystyczne dojrzewanie i dochodzenie do swojej prawdy o tym miejscu i ludziach tam mieszkających. Te pogmatwane losy ludzkie zostające sobą bez względu na napór tak niemiecki jak i polski. W „Czarnym Ogrodzie” zostało to dobitnie nam uzmysłowione. A Krzysztof podjął próbę obrazowego zademonstrowania nam siły tego naporu. Przelewająca się przez ulicę rzeka pełna kamieni, czy pozostałe kałuże i kamienie to dla mnie wizualny przekaz siły tych nacisków na skromnych

Nie do końca dziwi fakt pojawienia się w tym robotniczym środowisku zainteresowań ..drogami do prawdy…tak egzystencjonalnej jak i wiedzy esoterycznej – okultystycznej Teofila Ociepki i całej malarskiej Grupy Janowskiej.

Krzysztof Niesporek tym cyklem oddał jej hołd, stosując bardzo podobne rozwiązania formalno - plastyczne. Rozwiązania te zastosowane przez mistrza rzemiosła a jednocześnie artystę fotografika należy docenić bardziej, bo wymagały one dokonania przełomu i wyboru w klasycznym fotografowaniu a podaniem swojej wizji. Współczesne narzędzia dla myślącego fotografa są możliwością sfotografowania tego, czego nie ma przed obiektywem a co jest niezbędne na tym obrazie. Ale trzeba być pełnym pokory i umiaru, aby pokazać tylko tyle i aż tyle. Krzysztofowi się to udało. Jednak w naszych osobistych spotkaniach i fotograficznych dyskusjach dość często musiałem Go hamować przed nadmiarem Jego fantazji.

Ale po to rozmawiamy i piszemy o naszej fotografii, aby zgłębić istotę przekazu i dopełnić naszą wiedzę o fotografowaniu rzeczywistości nas otaczającej. Fotografia wykonana przez członków ZPAF to nie tylko rejestracja, dokument, ale często (choć nie zawsze) coś więcej. To bardzo osobista nie pozbawiona syntezy opowieść o danym człowieku, pejzażu czy obiekcie przemysłowym

Dlatego fotografia Krzysztofa Niesporeka od wielu lat mnie interesowała i budziła moje uznanie tak za perfekcyjną technikę, konsekwencję w działaniu jak i teraz za fantazję artystyczną a nie tylko w opowiadaniu dowcipów. Bardzo dobrym opowiadaniu !

wrzesień 2008