2008

Zagubiony w cyfrowym mięsie!

Zagubiony, lecz poszukujący właściwych ścieżek do poznania i poruszania się w tej współczesnej technice! Tym samym akceptującym coraz bardziej aktualną wizję świata. Bo przecież współczesna sztuka całymi garściami czerpie z dokonań tak nauki jak i techniki. Jednak w tym wszystkim optymistyczny jest fakt szanowania tak historii sztuki, jak i literatury klasycznej starej i współczesnej.

Terminu „Cyfrowe mięso” w naszym środowisku po raz pierwszy użył Janusz Musiał.
Po pierwszym zdziwieniu jednak doceniam treść i istotę tego skojarzenia! Mięsistość pikselowatego zapisu obrazu fotograficznego jest analogiczna do przekazów tak chemicznych, jaki i malarskich, a swoimi wartościami niczym nie odbiega od naszych przemyśleń czy bardzo osobistych skojarzeń. No, bo w gruncie rzeczy jest to tylko aktualne w tej chwili narzędzie.

Na moje szczęście autorzy prezentowanej w naszej Galerii KATOWICE jeszcze na ul. Warszawskiej Wystawie pt. Cyfrowe Mięso : Tomasz Dobiszewski, Maciej Lemański, Anna Lorenc, Józef Wolny i Janusz Musiał główny animator tego nurtu, podeszli do swoich wizji w sposób po prostu ludzki i normalny.

Część prac przypominała po prostu mięso, ludzkie ciało a w wypadku Janusza powrót do zdjęć z rodzinnego albumu jest też bardzo ludzki i osobisty. Fakt, że ten rodzinny album został poddany pikselizacji nie zmienia osobistej istoty tego przekazu. Mało tego po prostu go aktualizuje i dostosowywuje do naszych czasów.

Jednak forma opisywania tego wszystkiego jest już jednak napuszona i trudna do zrozumienia na przykład: …Status ontologiczny współczesnych komunikatów audiowizualnych oparty jest o paradygmat cyfrowości, co jest związane i niesie ze sobą, szereg rewolucyjnych konsekwencji dla samego obrazu jak również dla sposobu i modelu komunikacji społecznej…
Czy to jest rewolucja?

Właśnie te nowo-modne słowa i przyjęta nomenklatura to to, co zamula samą istotę i treść, jaką niosą prezentowane fotografie. Na moje szczęście nie musimy tych wszystkich ciężko wypracowanych tekstów czytać w całości, a jeszcze do tego zapamiętywać. Zostają w nas nasze bardzo osobiste skojarzenia i doznania estetyczne. Lepsze lub gorsze, ale nasze i bardzo głęboko w nas tkwiące.
Jednak z szacunkiem powinniśmy się odnosić do wszystkich poszukiwań tak formalnych jak i naukowych, bo one nas ubogacają i pozwalają lepiej zrozumieć formę przekazu kolejnego pokolenia twórców!
Tym samym nie do końca jestem zagubiony w tym cyfrowym świecie nas otaczającym i nas ze wszystkich atakujących tak obrazami jak i tekstowymi ich interpretacjami.

14.12.2008