2005

Nieskończenie wiele rzeczywistości subiektywnych Janusza Musiała

Autorski zestaw Janusza Musiała „Natura – człowiek – cywilizacja” to artystyczna próba tworzenia swojej wizji rzeczywistości. Wizji, która nie jest zwykłym zarejestrowaniem wartości świata. To jego własna próba twórczego przedstawienia relacji pomiędzy tym, co obiektywne a tym, co subiektywne. Wynika to z faktu, że każdej rzeczywistości można przyporządkować nieskończenie wiele subiektywnych rzeczywistości. Dzieje się tak pomimo faktu zastosowania technologii rejestracji teoretycznie obojętnej i prawie naukowej. W takim podejściu do sztuki na całe szczęście zawsze zwycięża artystyczna wizja otaczającego nas świata. Ta prawda jest jedną z najważniejszych motywów działań i poszukiwań twórczych. Których efekt jest tym ciekawszy i bardziej interesujący, gdy artysta świadomie dokonuje wyboru środków i sposobów demonstracji. Zastosowane medium jest tylko wtórne do temperamentu i siły przekazu autora. Jaka więc jest siła oddziaływania w/w zestawu. Różna ! Nie można jednoznacznie odpowiedzieć na tak postawione pytanie. I chyba dobrze. Bo każdy z nas odbiorców sztuki ma przecież też prawo do swojej subiektywnej oceny i osobistych preferencji.

(I. light / światło) to szereg ciepłych abstrakcyjnych obrazów . Dobrze się kojarzących, z osobistymi przeżyciami czy marzeniami. Lubimy obrazy przekazujące nam energię światła tak bardzo nam do życia potrzebną. Każdy z nas zachwycał się pięknymi wschodami czy zachodami słońca. Światło przebijające się przez chmury to przepiękne zjawisko. Jest dużo uroku w obrazach światła zaprezentowanych nam przy użyciu całkiem innej technologii nie podobnej do prostej fotograficznej rejestracji. Te fotografie – fotogramy pozwalają się rozmarzyć i płynąć po świetlistych bezkresach przestworzy. Nawet te groźne fioletowe nie straszą i nie są przytłaczające.

(I. fire / ogień) to kolejny zestaw dziwnych fotografii, w których nie czuję ognia lub jego żaru. Przypominają mi one pogorzelisko. I tylko rejestrację klimatu tego pogorzeliska. Tutaj nie sprawdziła się zastosowana metoda artystyczna. Jest tytuł jest idea, ale nie ma treści. Odbiorca ma odwrotne skojarzenia. Zamiast ciepła ognia jest zimne pogorzelisko, nawet nie ma żaru, jaki daje popiół. Formy zniszczenia są nierealne , dziwne i mało przekonujące. Powiedziałbym nawet bardzo smutne. A ogień przecież to forma światła, ciepła i optymizmu. Niestety tego wszystkiego w tych fotogramach brak ! Pogorzelisko to nie ogień.

(I. water / woda) jest jakaś kroplowatość i rejestracja mgiełki wodnej. Jest tajemniczość pomimo braku kolorów zimnych. Niebieskich czy przezroczystych biało-niebieskich. Woda jest przezroczysta, ale w naszym subiektywnym odczuciu jest chłodna zimno-niebieska. Kolorystyka tych zdjęć-fotogramów jest ciepła, ale przekornie wodna. To ich zaleta i przyjemność w oglądaniu. Sam nad wodą spędziłem wiele godzin. Podczas których patrzyłem w jej ruch i zimną otchłań. ( jako ratownik wodny ). Ta fotograficzna próba coś mi przypomina i pozwala snuć dobre wspomnienia.
(II. human – człowiek) to próba odbicia cielesności ciała ludzkiego. Ale niestety dość uboga i strasznie dramatyczna. Człowiek nie jest istotą doskonałą i świetlistą. Ale nie mogę się zgodzić z tak ciężką plastycznie wizją jego jestestwa. Nie jest to też mapa ciała, jak swoje rejestracje cielesne nazwała Marysia Śliwa. Nie jest to też seria gestów a właściwie odbić rąk, jakie zaprezentował nam Antek Kreis. Tam wszędzie była cielesność, ślad ludzkiego ciepła czy gestu. Tu są martwe odbicia papilarne. Prawie dokumentacja kryminalna. Nie akceptuję takiego podejścia do ludzkiego ciała. Właściwie nie do końca wiem, co autor chciał mi powiedzieć. Zderzenie z plastyczna formą oprawy czyni je po prostu mało przekonywujące i nie budzącą ludzkich ciepłych skojarzeń. A to już zarzut poważny i ciężki. Ale niestety takie są moje odczucia.
(III. lights / światła) oglądanie tego rozdziału to prawdziwa uczta dla konesera ciekawej i zaskakującej fotografii. Pomimo faktu, że jest to czysta wielobarwna abstrakcja. Tu się można rozmarzyć, tu można się cieszyć czystą forma, tu można doszukiwać się nowych ciekawych i przyjaznych człowiekowi światów. Ten bogaty zestaw, który widziałem już częściowo w postaci wystawy „Odyseje światła” czy „Oblicza światła”, jest nadal interesującym mnie zbiorem. Tam moje odczucia zostały ukierunkowane Twoimi przemyśleniami, skojarzeniami i uwagami, które zawarłeś w tekstach wprowadzających. To dobry zabieg artysty chcącego przybliżyć widzowi jego dzieło. Wystawę która może być trudna w odbiorze. Ja cenię sobie taką staranność. W kontekście tego albumu te fotografie nabierają kolejnego wcielenia. Świetlistość linii, ich bardzo ciekawe, choć przecież przypadkowe zestawienia i formy to to, co wciąga i pozwala budować własne skojarzenia. Ta świetlistość jest bardzo energetyczna. Ciekawe mogłyby być doświadczenia z wahadełkiem i jego wibracją. Jest wśród naszych kolegów Andrzej Brzeziński, który doskonale wyczuwa aurę tak autora jak i jego fotografii. Ja odczuwam w tych fotogramach dużo pozytywnej energii. i to jest chyba klucz do mojego ciepłego i wnikliwego ich odbioru. Nawet zimne niebieskie światła i barwne plamy wzmocnione są właśnie jakąś ciepłą linią czy barwą. Świadomie i konsekwentnie usytuowaną w obrazie. Czuje się tu dobra szkołę kompozycji, nic nie zostało poddane przypadkowi, pomimo tego, że rejestracja była spontaniczna i nie do końca przemyślana. Te świetlne rejestracje to Twój ważny, ciekawy i godny kontynuowania kierunek twórczy. Jestem głęboko przekonany o celowości kontynuacji. Ciekawe byłoby Twoje spotkanie i poznanie ks. Maniurki Dyrektora Muzeum Archidiecezjalnego w Opolu. Widziałem jego wystawę poświęconą właśnie światłu. W jego bardzo skromnych fotogramach czuło się istotę świetlistości promieni świetlnych, prawie boskość światła. A nie była to wystawa religijna. Była to czysta forma osiągnięta bardzo skromnymi środkami. Do jej wykonania zostały użyte zwykłe kolorowe szkiełka i bardo proste oświetlenie. Wielka wrażliwość artysty zaowocowała przepiękną wystawą o barwach światła. Januszu też masz tą wrażliwość. Wykorzystaj ją !
(III. screens / ekrany) w tym rozdziale wracamy do smutnej i beznadziejnej rzeczywistości telewizyjnej. Smutnej, bo zalewa nas tak jak te Twoje ekranowe linie. Przypominające potok informacji nie do końca nam potrzebnej. Bezsensownej też dlatego, że na ten zalew sami się skazujemy. Są w ekranach przebłyski radosnego światła, ale w swojej całości są beznadziejnie powtarzalne. Ale jest coś bardzo charakterystycznego dla tych obrazów – to synteza wirtualnej papki obrazowej, której nie pamiętamy już na drugi dzień. I to jest chyba ten ważny przekaz płynący z tej próby pokazania nam światła ekranowego. Zimnego ,chłodnego i obojętnego i nie do końca sensownego. Ale jeden przebłysk radości nie czyni wiosny.
Jednorodna forma podania wszystkich tematów, bardzo mi odpowiada. Te czarne nieregularne maźnięcia ,dobrze zamykają poszczególne kadry. Żadna inna regularna forma obrysu nie była by na miejscu. Proporcje wielkości tych maźnięć też są dobrane z wyczuciem. Wstęp i tekst wiodący ciekawie się prezentują w tej oprawie. Jestem zdania, że powinieneś Drogi Januszu kontynuować tą formę podania swoich świetlnych poszukiwań, które jeszcze są przed dobą w nieskończonej ilości.

12 lipca 2005 r.